poniedziałek, 25 maja 2026

Dzień Matki

 

Moja matka miała oczy rozcinające
Bure i szare dźwięki na miejsce i czas
Których nie chwytał słuch absolutny
Moja matka miała ręce które umiały się modlić
Gdy z zaćmą cerowała mój płaszcz i gotowała kartoflankę
Moja matka miała serce które straciło serce
Podczas okupacji z dziecięcego strachu
Moja matka oszukuje mnie odkąd umarła
Że przechodzi z tłumem starych kobiet na światłach
Moja matka cieszyła się z zapasu mąki w szafie
I z mojego kolczyka w nosie
Moja matka nie umiała ze mną rozmawiać więc
Piła ze mną kawę
Tak naprawdę zawróciła stamtąd tylko raz
Po mojego brata bo charczał i dusił się
A lekarze mówili o śmierci mózgu
Opowieści mojej matki są przydługie ale
Brat je jeszcze rozciągał potem grali wspólnie z matką
Porozumiewali się nutami których ja nie chciałam odkryć
Moja matka gdyby żyła czekałaby na mnie dzisiaj w oknie
Zaglądałam do okien zapłakanych dziś deszczem
Z tą nieumiejętnością radzenia sobie w beznadziejnych sytuacjach
Z tym brakiem akceptacji bez pogodzenia z pogodą też.

sobota, 23 maja 2026

Bądź mym tancerzem



Nim podejdzie od tyłu
I strzeli nam celnie w ostatni oddech
Ta podła Podstępna i nieuchwytna od wieków
Samotność ludzka
Bądź mym tancerzem
Jakbyśmy nie widzieli naszych włosów
Białych jak kartka tego wiersza
Zgarnij mnie z jego linijek
I otul każdą literę
Krzyku mego gardła w pusty ekran twego milczenia Podnieś się
Podnieś się jeszcze raz
Bądź mym tancerzem
Jakby ciała nasze nie miały zmienić się w proch
Jakby ziemia nie miała zderzyć się z piękną gwiazdą
I rozlać rdzawą plamą w miednicy z szarym praniem
Przytulmy się do jej brzucha
Matka naszych pierwszych drzew w sadzie i bankomatów na ulicach
Matka bezludnych wysp Wielkich światowych i ponadczasowych samotności
Wyśpiewuje wciąż ziemski rytm
Bądź mym tancerzem
Okruchami nut
Resztkami resztek
Urwaną gamą z utkanej poezji wszechświata
Nasze kości zaczną się łamać a płuca przestaną oddychać
Tak się stanie mimo moich zaklęć i twojej wiary
Bądź mym tancerzem
A w wolnych chwilach nakarmimy zdziwione ptaki.

piątek, 22 maja 2026

Na ołtarzu

 Chwila jest jak ołtarz i trzeba jej oddawać cześć, bo zawsze jakaś chwila będzie tą ostatnią. Bez tatuażu. Będzie zdecydowanie bez tatuażu, będzie jedną z morza wielu chwil. Człowiek tęskni za odpowiedzią na siebie, choć słowa się materializują. Moc, którą można albo przekląć, albo podnieść z ziemi. Nieomylna Przyroda swoją wszechobecnością wskazuje kierunek, zawsze właściwy. Słowa można kierować tylko do kogoś, kto z nadawcą stanowi system naczyń połączonych. Inaczej mowa jest przelewaniem pięciolitrowego baniaka wody do buteleczki po perfumach. Nieważne, jakimi sposobami będziemy przelewać wodę/mowę; głębia i związane z nią ograniczenia pozostaną. Dziwna konstelacja tego samego gatunku tworzącego meteo świata, który oddaje prosto w twarz. Studium przypadku, gdy bezruch oznacza dzianie się a cisza jest jedynym akompaniamentem niewypowiedzianych głośnych myśli. Eskapizm nie jest skłonnością, choć niedojrzałość się na to nie zgadza. Adolescencję mam za sobą, ale nawet Kapuścińskiemu nie udało się ogarnąć życia.



Didaskalia
Fotel, w którym lubiłaś siedzieć, jest już na śmietniku, Mamo.

czwartek, 14 maja 2026

Mag

  Dzisiaj coś zawiesiło się w powietrzu. Ogniste wizje podsycają niepokój, mnożą strach. W kroplach opadających, z bólem i ciężarem, z kranu jest posmak zbliżającej się burzy. Wysiłkiem dochodzącym z barków próbuję objąć więcej niż mogę. Unoszę troskę i dbałość o szczegóły na wysokość mojej wyobraźni. Nie znajduję jednak jej ujścia i brakuje nam wspólnie miejsca na oddech. Na krześle przy samych drzwiach siada wielki Mag. Ma przykrótkie usta i nie spija śmietanki z elity. Mag kręci się z nadpobudliwości, jego nerwowość udziela się wszystkim obecnym, ale nie jego mądrość. Wypija szklankę pogardy i daje jej drugie życie malując bzy fioletowe i tworząc z niej dzbanuszek. Bez oznacza brak, coś niewystępującego, więc bez na szklance zamiata ową szklankę pod całkowitą nieistotność, niebyt i w rezultacie obecność Maga nic nie wnosi i zostaje odczytana jako bezsensowna.

środa, 13 maja 2026

Gotyk



Gotyckie Osadzone na czerwonej glinie
Z lampką czerwonego wina Bardzo
Styl w architekturze Domy mające kilkaset lat
Jęczą jak wiatr schwytany za gardło
Nie mieszkasz tu To mój dom
Podnoszę do ust i czuwam Starzeje się lustro
W którym obca twarz Zimny brzeg Ziemia nieznajoma Pamięć czarno-biała
Przez atom drzwi marsz pokoleń
Odbiera zamarznięte dzieci z balkonu
Przyjdą rodziny pojedyncze osoby
Zapisy miejscowo ograniczone
Specjalne godziny Nie można czerpać energii ze Słońca
Ranek nadłamał się kawałkiem herbatnika
Kiedy miałam siedem lat gotyk dotknął nieba
Na ślubnym kobiercu malowanej łąki tej jedynej planety
Rysowanej czterema połamanymi kredkami bez pierwszego planu
Ponoć na rachunku był spory napiwek ale zagłuszyła go muzyka
Prokuratura wyjaśniła że barwa czerwonej gliny zależy
Od stopnia utlenienia tlenków żelaza Sztuka sepulkralna
Zjedz trochę razem z nami.