Krzak czerwony lśni
Oni milkną lśnieniem tym
Drzwi lekko skrzypią
To było w maju na pewno
Bzy konwalie pierwsze truskawki
Ominęło Salem znane z procesów
Czarownice pokazały sumienie
Wyciągnięte na lewą stronę
Przez wszystkich ramię
Takie gardło przez które przepływa
Cała rzeka wrażeń
Merlin zapala papierosa
Nie rób tego nigdy.
Te przeszklone ściany robią całą robotę
Ekscytuje się Merlin
Redukują zmarszczki czasu
Poprawiają jędrność całego domu
Schylaj się to zaniża framugi
Ostrzega Merlin stoi za mną
Wspiera w starzeniu mieszkania
Którego nie ma
Widmo ma w sobie jad żmii
By nie stać się twoim źródłem kompleksów
Czarownic jednak nie uratował jad żmii
Pokonał go stos.
Tam głód obecności człowieka
Staje się wyczekiwanym deszczem
Otwieram skórę
Z pokorą przyjmuję nadejście.
Wprowadzenie
Książka „Merlin. Magia Salem” została zainicjowana
wierszem „Merlin tłumaczy o co w życiu chodzi” w tomie „Moja przygoda z
Merlin”.
Tam tańce czarownic rozerwały granice liter i przeniosły
się w obszar pozostawiony na później.
Gdyby nie zgoda Merlin na drugi tom, być może powrót
Merlin do lasu zakończyłby nie tylko rejs, ale i samo zaklęcie.
Zaklęcie jest jak klej w sztyfcie. Niby klei, ale nie
zlepia.